Timothy D. Wilson swoją pracę magisterską zrealizował w Williams and Hampshire Colleges. Doktorat uzyskał na Unwersity of Michigan, pod kierunkiem Richarda E. Nisbetta. Obecnie jest profesorem psychologii na Unwersity of Yirginia. Opublikował wiele artykułów z zakresu introspekcji, tworzenia sądów i zmiany postaw. Jego badania były sponsorowane przez National Science Foundation i National Institute for Mentol Health. Jest członkiem Executive Board of the Society for Experimental Social Psychology, członkiem Social and Groups Processes Review Committee w National Institute of Mentol Health oraz członkiem zespołów wydawniczych kilku profesjonalnych czasopism. W jeden z jesiennych dni, gdy miałam około 16 lat, spacerowałam wraz z przyjacielem wzdłuż brzegu Zatoki San Frandsco. Zajęta rozmową spojrzałam przez ramię i zobaczyłam przewróconą żaglówkę. Zwróciłam mu uwagę, lecz on zainteresował się tym tylko przelotnie i wrócił do rozmowy. Ja jednakże obserwowałam to, spacerując i uświadomiłam sobie, że dwóch żeglarzy znajduje się w wodzie, kurczowo trzymając się wywróconej łodzi. Powtórnie powiedziałam coś do przyjaciela, a on odpowiedział: ?Och, oni ją wkrótce postawią, nie martw się”. Ja się jednak martwiłam. Czy potrzebowali pomocy? Mój przyjaciel tak nie sądził. A ja nie byłam żeglarzem i nie wiedziałam nic o jachtach. Ale cały czas się zastanawiałam: ?Woda jest naprawdę zimna. W takiej wodzie nie mogą wytrzymać zbyt długo”. Pamiętam, iż byłam zakłopotana i niepewna. Co powinnam zrobić? Czy w ogóle cokolwiek powinnam robić? Czy oni naprawdę potrzebują pomocy? Byliśmy niedaleko restauracji z wielkim oknem wychodzącym na Zatokę i postanowiłam wejść do środka i zobaczyć, czy ktokolwiek coś robi w sprawie tego jachtu. Wielu ludzi na to patrzyło, lecz pozostali obojętni. Wprawiło mnie to w jeszcze większe zakłopotanie. Grzecznie zapytałam barmana, czy dzwonił po jakąś pomoc. A on wzruszył ramionami. Wróciłam do okna i patrzyłam na dwie małe figurki w wodzie. Dlaczego wszyscy byli tacy obojętni? A może ja zwariowałam? Po latach dopiero zdałam sobie sprawę z tego, jak trudne było dla mnie to, co zrobiłam. Zmusiłam barmana, aby dostępnił mi telefon. W tych dniach nie było jeszcze ?911″, ale na szczęście wiedziałam, że jest tu, w rejonie Zatoki, stacja Straży Wybrzeża i poprosiłam telefonistę o połączenie z nimi. Bardzo mi ulżyło, gdy usłyszałam, że ratownik potraktował moje zgłoszenie bardzo poważnie. Znajdowali się w bezpieczeństwie. Obserwowałam kuter Straży Wybrzeża pędzący po zatoce i ratowników wyciągających żeglarzy na pokład. Tym, co naprawdę pozostało we mnie po tym wydarzeniu jest pamięć o tym, jak inni się zachowywali i jak ja wtedy się czułam. Ci inni obserwatorzy wydawali się nie zainteresowani i nie zrobili nic, by pomóc. Ich reakcje spowodowały, że zrodziły się we mnie wątpliwości utrudniające mi podjęcie odpowiedniego działania. Kiedy później studiowałam psychologię społeczną, zdałam sobie sprawę, iż wówczas na wybrzeżu Zatoki San Francisco doświadczyłam w pełni działania ?efektu widza”: obecność innych, wyraźnie nie zainteresowanych widzów, utrudniła mi rozstrzygnięcie tego, czy była to sytuacja zagrażająca życiu i czy winnam udzielić pomocy.
0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.